Zimą płaci się zdecydowanie więcej ze względu na rachunki. Mogą one miesięcznie wynieść nawet kilkaset złotych, dlatego warto poszukać sposobów, które pozwolą zaoszczędzić. Przede wszystkim warto ustawić stałą dzienną temperaturę na 20 stopni C. Jest to akurat, by nie czuć chłodu, choć nie pozwala chodzić na krótki rękaw. Z ogrzewania nocą można zrezygnować – większość tego czasu przesypia się, więc szkoda marnować ciepło. Najlepiej zakręcić grzejnik tuż przed pójściem spać, wtedy jeszcze przez jakiś czas pokój będzie ogrzany. Naukowo udowodniono, że spanie w chłodzie jest zdrowsze, szybciej się też wtedy zasypia. Aby jednak móc pozwolić sobie na 20 stopni C i niegrzanie w nocy, trzeba zaopatrzyć się w szczelnie okna, inaczej ciepło będzie uciekać. Również drzwi wejściowe muszą być dobrze dopasowane do futryny, by inwestycja w ogóle miała sens. Przy każdym otwarciu okna należy zakręcić grzejnik; niektóre z tych urządzeń są tak skonstruowane, że wraz z obniżeniem temperatury wewnątrz następuje gwałtowny wzrost wytwarzanego ciepła. Nie oznacza to, że można darować sobie wietrzenie. Trzeba to robić codziennie, ale lepiej raz a porządnie niż wychładzać pomieszczenie wąskim otwarciem przed dłuższy czas. Wychodząc z domu na dłużej, najlepiej zmniejszyć ilość wytwarzanego ciepła, które nikomu w pustych pomieszczeniach nie będzie służyć. Wbrew pozorom żaluzje, rolety i firany chronią nie tylko przed nadmiernym słońcem i wścibskimi spojrzeniami sąsiadów, ale stanowią też osobna warstwę izolującą przed zimnem, dlatego warto je stosować. Niektórzy dodatkowo zasłaniają grzejniki meblami lub łóżkami, co zmniejsza ciepło w pokoju i może zniszczyć sam sprzęt. Nie należy tego pomysłu praktykować. Wbrew pozorom można diametralnie zmniejszyć rachunki zimą, stosując się do kilku prostych rad.